Szukałem odpowiedniego kursu nurkowania. W te wakacji, dzięki premii, miałam dużo więcej pieniędzy na przyjemności. Postanowiłem pod czas urlopu nie tylko wypoczywać, ale nauczyć się czegoś. Padło na kurs nurkowania. Kwota, jaką posiadałem, była ograniczona, więc stwierdziłem, że wybiorę taki kurs, który będzie miał niewygórowaną cenę. Tak sobie myślałem, żeby pojechać poza granice naszego kraju, ale ceny, jakie zobaczyłem stanowiły barierę. Pomyślałem, że nurkowanie na Mazurach może być równie przyjemne.
Zacząłem szukać oferty. Moje zdziwieni było sporo, jak po wpisaniu frazy: Mazury szkoła nurkowania, wyświetliły mi się oferty, których ceny były takie same, jak ofert zagranicznych. Zdaję sobie sprawę, że nasze polskie jeziora są piękne, ale to uznałem za przesadę. Wydaje mi się, że wolałbym nurkować W Egipcie niż tutaj za tą samą stawkę. Zawiesiłem poszukiwania korzystnych ofert i postanowiłem poszukac jakiegoś innego sposobu na spędzenie wakacji w aktywny sposób. Nurkowanie na Mazurach już mi się nie podobało i chyba nie miałem ochoty zostawać w Polsce.
Stało się - jestem bezrobotna. Moja firma, a raczej firma, w której dotychczas pracowałam splajtowała i jestem na tak zwanym lodzie. Co prawda wypłacili nam jakieś pieniądze, że żyć się z tego da jakieś dwa miesiące, ale nie jest to długoterminowe rozwiązanie. Jedyne, czego się obawiam to to, czy znajdę nową pracę, bo przyznać trzeba, że kompletnie nie mam motywacji, by sobie takowej szukać. Chciałabym bardzo założyć coś wojego, bo boję się, że praca dla kogoś już mnie nie interesuje. Marzy mi się taka przygoda, jak nurkowanie mazury, łódki, kajaki i inne przygodny nawodne i podwodne. Nie jestem tylko pewna, czy nie trzeba zdobywać jakichs pozwleń, certyfikatów i babrać się w błocie biurokracji, bo wszyscy znajomi, którzy mają swoją własną działalność gospodarczą na to narzekają. Wiem natomiast, że są całkiem spore dofinansowania dla osób bezrobotnych na założenie własnej firmy, więc tutaj upatruję szansy na sukces, przecież czterdzieści tysięcy drogą nie chodzi. Mogłabym prowadzić kurs nurkowania dla dzieciaków i ich rodziców, w ogóle szkoła nurkowania to jest to, co ja sama na wakacjach lubię najbardziej. Myślę, że ten pomysł dodał mi chęci do życia i wiary we własne możliwości i będę mieć zapał do działania!
Odkąd pamiętam, zawsze lubiłam zimno. Wszyscy znajomi, cała rodzina z tęsknotą wyczekiwali wiosny i lata, a ja nie - najbardziej cieszyłam się, kiedy przychodziła zima. Nie wiem, skąd się to u mnie wzięło, ale jakoś czuję się silniejsza i zdrowsza, kiedy temperatura wokół jest niska. Z tego też powodu najchętniej spędzam wakacje nad morzem - naszym Bałtykiem, ponieważ woda w nim nigdy nie jest ciepła i czuję się w niej doskonale. Umiem pływać chyba każdym stylem, jednak najbardziej lubię swobodnie unosić się na falach i czuć, jak łagodnie opływają moje ciało, mam wtedy wrażenie nieskończoności wszechświata. Mój chłopak śmieje się ze mnie, że chyba kiedyś byłam syreną, bo jak już wejdę do wody, to nie można się na mnie doczekać na brzegu - wychodzę z niej dopiero, gdy jestem głodna. W tym roku postanowiliśmy urozmaicić sobie lato wyjazdem w jakieś zimne miejsce, tak dla odmiany i znaleźć coś takiego, jak szkoła nurkowania pod lodem. Moja mama gdy o tym usłyszała, złapała się za głowę i stanowczo oświadczyła, że się na takie straszności nie zgadza. Zmieniła jednak zdanie, gdy uświadomiłam jej, że można wykonywać taki zawód, jak ratownik, który szuka ludzi pod lodem i ocala ich, gdy dostaną się pod taflę.
Zastanawiałam się ostatnio nad tym, co będę robiła tego roku w czasie wakacji. Tak naprawdę to nie mam zbyt wiele pieniędzy, wydałam wszystko na kursy językowe. Kiedy jednak pewnego dnia szłam ulicą, na płocie, który okala budowę nowego biurowca, zobaczyłam, że oklejony jest plakatami. Zawsze denerwują mnie takie rzeczy, bo tak naprawdę zaśmiecają publiczną przestrzeń – nie same w sobie, ale przez wandali, którzy jakimś dziwnym trafem zawsze zerwą kawałek i rzucą w pobliżu. Jednak tym razem nie zwracałam uwagi na śmieci na ulicy, bo rzucił mi się w oczy wielki napis „Nurkowanie na Mazurach” – przecież to była nie lada okazja! Kurs nurkowania, podobnie jak i żeglarski zrobiłam lata temu na jakimś wyjeździe z rodzicami, mogłabym zatem zahaczyć się tam jako instruktor! Miałabym i świetne wakacje i odpoczynek, a ilu przystojnych kursantów;) Musze koniecznie się tam zgłosić – co prawda ogłaszają się jako oferenci dla tych, co chcą się nauczyć nurkowania, ale wydaje mi się, że jakiś dodatkowy instruktor zawsze im się przyda.